O autorze
Studentka prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Absolwentka Europejskiej Akademii Dyplomacji oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UJ. Stypendystka na Uniwersytecie Międzynarodowym w Barcelonie. Ma szerokie zainteresowania, od sportu, przez prawo, modę, podróże aż po politykę, z naciskiem na dyplomację i sprawy międzynarodowe. Dziennikarka freelancerka i copywriter.
Twitter: https://twitter.com/AgataMrowiec

Zwycięska sobota w Saint-Étienne

Jeeeest. Mamy to. Polska w ćwierćfinale Mistrzostw Europy. Chłopaki dziękujemy :)

Ależ niesamowita sobota dzięki naszym piłkarzom. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się przeżyć aż takich emocji. Ręce wciąż drżą, głowa pełna adrenaliny. Prawdziwy horror zafundowali nam w końcówce piłkarze, podobnie jak nieraz siatkarze czy piłkarze ręczni. Ten dzień i ten mecz zapamiętam na zawsze. Piękny gol Błaszczykowskiego, thriller w drugiej połowie i w dogrywce, a potem emocjonujące, lecz zwycięskie dla nas karne. Takie mecze nie zdarzają się codziennie. Nasza reprezentacja dokonała czegoś historycznego, jakby wymazując to co było wcześniej, pozwalając nam zapomnieć o porażkach naszych piłkarzy w poprzednich turniejach i zapisując zupełnie nową kartę polskiego futbolu. Wreszcie możemy być z naszych chłopaków dumni. Pokazali kawał serca, do końca zachowali zimną krew. Mimo nadludzkiego wysiłku, działając na absolutnych resztkach energii, w końcówce dali radę. Wygrali w karnych, po dramatycznym meczu. Takie zwycięstwo smakuje chyba jeszcze piękniej. 5 świetnych karnych, prawie jak wyroki śmierci na zawodnikach Szwajcarii. Kolejny raz niesamowity mecz w wykonaniu Fabiańskiego, a Pazdan to chyba jest w życiowej formie. Wielu go skreślało przed Euro. Podobnie jak Kubę Błaszczykowskiego, oni jednak skutecznie zamknęli usta wszystkim krytykom. Teraz czekamy na ćwierćfinał. Ale bez względu na to, jak będzie, już wygraliśmy.
Trwa ładowanie komentarzy...