Po ciemnej stronie tolerancji

https://www.facebook.com/pages/Je-suis-Charlie/1534071683508842?fref=ts
Aby pomóc dużej grupie obywateli biedniejszych, pozaeuropejskich krajów marzących o własnym European Dream, ryzykujemy własne dobro, społeczny ład i porządek a przede wszystkim bezpieczeństwo. Okazuje się, że jak zwykle w imię wyższych wartości trzeba coś poświęcić. Tolerancja to coś, co powinno się wszem i wobec wspierać, ale wszystko ma swoje granice.

Nie możemy w imię innych narażać samych siebie i życia przyszłych pokoleń Europejczyków. I problemem nie jest tylko terroryzm, ale też upadek obyczajów, kultury, społecznego ładu.
Otwartość granic, jedna z podstawowych idei współczesnego świata to idea szlachetna i niewątpliwie z wieloma zaletami. Sytuacja w redakcji francuskiej gazety Charlie Hebdo pokazała jednak, że ma ona też swoje cienie. I niestety większość Europy znajduje się obecnie po tej ciemnej stronie tolerancji.



Przykłady na to, jak wiele problemów pozaeuropejscy emigranci przysparzają Europie, widać nie tylko we Francji, ale też w innych krajach Zachodu. W Barcelonie codziennie obserwuję jak niegdyś eleganckie, nowoczesne dzielnice zamieniają się w slumsy, od których lepiej trzymać się z daleka. Wszelkiego rodzaju patologia, załatwianie potrzeb fizjologicznych na ulicy, bieganie z nożem w ręce po stacji metra czy wszechobecne kradzieże są na porządku dziennym wielu dużych, europejskich miast. I trudno nie zwrócić uwagi, że osoby, które się tego dopuszczają to nie miejscowi lecz emigranci, zazwyczaj Hinduskiego czy Pakistańskiego pochodzenia, o czym wskazują charakterystyczne rysy twarzy, elementy urody czy język, którym się posługują. Ci drudzy to zresztą jedna z najliczniejszych grup emigranckich w Barcelonie, którą władze w dużym stopniu obarczają winą za degradację centralnych części miasta. Nie bez przyczyny Barcelona to jedno z najniebezpieczniejszych miast Europy. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w statystykach wskazujących na duży stopień niebezpieczeństwa w miastach, dominują kraje Południa, będąc najłatwiej dostępną dla emigrantów częścią Europy i drzwiami do podróży w głąb kontynentu. Wielu jednak nie dociera na północ, osadzając się w Hiszpanii, Włoszech czy Francji, niestety w wielu przypadkach grając bardzo na niekorzyść tych krajów, które zaczynają się staczać razem ze swoimi emigrantami.

Tolerancja, tolerancją, ale każda osoba powinna przestrzegać kultury i obyczajów kraju, czy szerzej Kontynentu, na który przybywa i powinna przynajmniej próbować dostosować się do panujących w nim zasad. Jeśli są one dla kogoś nie do przyjęcia, to jako istota wolna ma prawo wyboru, nikt nie zmusza go do życia akurat w tym miejscu. Każdy oczywiście ma prawo do własnej tożsamości, ale nie może jej stawiać wyżej niż tożsamości kraju, do którego przybywa. Tolerancja i wolność nie mogą być wymówką do zgody na robienie wszystkiego, co przyjezdnym się podoba. To my robimy przysługę pozaeuropejskim emigrantom otwierając przed nimi szeroko nasze europejskie drzwi i pomagając im w rozpoczęciu lepszego życia. Każdego człowieka powinno się traktowac po równo i absolutnie nie mozna nikogo dyskryminować, ale uważam że nie należy też nikogo traktowac priorytetowo tylko ze względu na polityczną poprawność, zwłaszcza jeżeli stanowi dla nas samych jawne zagrożenie. Poza tym część osób, która przybywa do cudzego kraju nie chce sie podporzadkować zasadom w nim panującym, probując narzucic swój styl zycia. Co więcej część osób wykorzystuje też właśnie tolerancję do tego zeby załatwić coś dla siebie. Nie będziemy pracować niech nam dadzą zasiłki, bedziemy robić, co nam się podoba, bo przeciez i tak nas nie ukarza, bo to by była dyskryminacja.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Europa sama doprowadziła do takiego stanu rzeczy. To, co dzieje się obecnie we Francji dzieje się niestety na jej własne życzenie. Póki co nikt nie znalazł dobrego sposobu na to, jak być tolerancyjnym jednocześnie dbając o swoje własne interesy i bezpieczeństwo, a co za tym idzie sytuacje jak w Charlie Hebdo mogą się zdarzyć jeszcze nieraz, pogłębiając tylko stereotypy i podważając sens tolerancji, w takim wydaniu, w jakim mamy ją obecnie.

Najgorsze jest to, że przez negatywny wizerunek danej grupy przybyszów cierpią niewinni, którzy z góry są skazywani na życie z piętnem np. terrorysty, uczciwie pracując i przestrzegając zasad kraju, w którym przyszło im żyć. Jednak właśnie w tym tkwi największy problem. Jak oddzielić przysłowiowe ziarno od plew? Jak oddzielić emigrantów, którym należy się pomoc, od tych, przed którymi należałoby chroniąc samych siebie i swój kraj?

Nie jestem i nigdy nie byłam osobą, która popiera dyskryminację, wręcz przeciwnie uważam, że tolerancja to coś niezwykle istotnego a prawo do bycia równym to jedno z najważniejszych praw przysługujących każdemu człowiekowi. Jednak w takich sytuacjach powinniśmy zacząć myśleć o sobie, akurat dziś odrobina zdrowego egoizmu nie będzie niczym złym. Warto się zastanowić, czy o taką tolerancję w Europie nam chodzi?
Trwa ładowanie komentarzy...