Coś się kończy, coś się zaczyna

Fot. Shutterstock
Cóż bardzo wiele się w ostatnich miesiącach działo, zarówno w Polsce jak i na świecie. Wiele rzeczy już za nami, inne jeszcze przed nami. Dlatego postanowiłam założyć tego bloga, aby nie przegapić niczego, co ważne, zaznaczyć swój udział w komentowaniu społecznej rzeczywistości i dzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat otaczającego nas świata. Tematyka bardzo różnorodna, od sportu, szeroko pojętego lifestyle'u, spraw społecznych po politykę, z naciskiem na sprawy międzynarodowe. Najciekawsze tematy jak zwykle przyniesie życie, więc zdaję się na nie. A Was zachęcam do lektury.

Aby zacząć pisać tego bloga z czystą kartą i przynajmniej częściowym poczuciem, że nic mnie nie ominęło na początek moje krótkie podsumowanie tego, czym żyliśmy przez ostatnie tygodnie.



Afera taśmowa
Pokazała jak nieprzewidywalne jest życie, raz jest się na szczycie, by potem gwałtownie z niego spaść. No i ta świadomość, że nigdy niczego nie można być pewnym, że zawsze można być śledzonym czy nagranym i że będąc politykiem powinniśmy pogodzić się z utratą prywatności. To także pokazało, że nie ma monopolu na władzę, jedna afera czy nieprzemyślana wypowiedź może mieć poważne konsekwencje w postaci spadku poparcia. A partia, której zwycięstwo wydawało się jeszcze niedawno pewniakiem, ma już z kim przegrać i będzie się musiała teraz nieźle nagłówkować, aby utrzymać się na powierzchni. Wreszcie afera rozpoczęła debatę na temat stopnia wolności mediów i granicy, do jakiej mogą się one w tej wolności posunąć.

Wybór między ZUS i OFE
Kolejna sprawa, która w ostatnim czasie spędzała nam sen z powiek to decyzja o tym, komu powierzyć los swojej przyszłej emerytury. Oprócz kwestii politycznych i społecznych to także świetne pole do badań dla psychologów i socjologów, którzy już prześcigają się w analizach, kto wybrał OFE a kto ZUS i dlaczego tak wiele ich różni. To również przykład kampanii informacyjnej po Polsku czyli jej niemalże zupełnego braku. Na próżno było szukać w mediach czy gdziekolwiek indziej rzetelnych analiz przedstawiających faktyczne za i przeciw, bez opowiadania się po tej ze stron, która jest dla nas wygodniejsza. Ci, którzy od zawsze wierzyli w OFE albo chcieli zrobić na złość państwu zostali w nim, ci dla których system państwowy to mimo wszystko lepsze zabezpieczenie i większa gwarancja a także ci, którym zwyczajnie nie chciało się składać żadnych wniosków lub po prostu nie wiedzieli, jaką decyzję podjąć, zdali się na państwo.

Polityka po Polsku
Eurowybory pokazały, że Polacy zaczynają traktować politykę z coraz to większym przymrużeniem oka, głosując na polityków kontrowersyjnych i niekonwencjonalnych a także, że zaczyna nam coraz bardziej brakować pewnego rodzaju świeżości i zmiany na scenie politycznej.

Ostatnie tygodnie pokazały też słabość polskiej lewicy, która prawie w Polsce nie istnieje i która kompletnie nie ma na siebie pomysłu, cały czas opierając się na twardym elektoracie osób z sentymentem do PRL i chwilowymi zrywami nastawionej na wolność i swobodę młodzieży czy przeciwników konserwatywno-katolickiego stylu życia.
Zjednoczenie prawicy ponad wieloma podziałami to z kolei sytuacja bezprecedensowa, która może być gwoździem do trumny dla obecnej ekipy rządzącej, gdyż prawica razem w nadchodzących wyborach może być siłą nie do pokonania.

Problemy światopoglądowe
Kolejne wydarzenia jak sprawa profesora Chazana czy refundacja in-vitro znowu mocno podzieliły Polskę i rozpoczęły debatę na temat obecności kościoła w życiu politycznym i społecznym, sensu istnienia konkordatu, wolności kobiet, pracy lekarzy w kwestii klauzuli sumienia i decydowania o czyimś życiu. Co jest ważniejsze poglądy lekarza, który odmawia aborcji czy jego pacjentki, która ma na względzie dobro swoje i swojego dziecka, jednocześnie oczekując profesjonalnej opieki medycznej zgodnie ze swoimi własnymi decyzjami, do których powinna mieć prawo? To wszystko pytania na razie bez odpowiedzi. Na razie a może i na zawsze, bo trudno w tej sytuacji o jedną, obiektywną prawdę i jedną rację. Zawsze ktoś będzie zadowolony a ktoś inny ucierpi, zawsze coś trzeba będzie poświęcić i zawsze pojawią się wątpliwości. Jak to w życiu.

Rosyjskie embargo i genialna akcja „Jedz jabłka na złość Putinowi”
Kolejny dowód na to, że Polak potrafi. Nie tylko szybko wymyślić coś błyskotliwego, ale też zjednoczyć się w momencie, kiedy tego potrzeba. To też przykład na rolę mediów i serwisów społecznościowych w dzisiejszych czasach, dzięki którym możliwa jest szybka reakcja i wysłanie sygnału na cały świat.

Na skraju wojny
Ostatnie miesiące na arenie międzynarodowej to przede wszystkim Ukraina i dramatyczna sytuacja, która ma tam miejsce. Do tego nieprzewidywalna. Kiedy tylko wydaje się, że sytuacja ma się ku lepszemu a kryzys uda się zażegnać zaraz pojawia się coś, co te płonne, naiwne nadzieje gasi. Czy ktokolwiek oglądając walki na Majdanie w Kijowie mógł się spodziewać, że pociągnie to za sobą tak daleko idące konsekwencja dla nas wszystkich i może być punktem zapalnym, pod ustalonym jak się wydawało na zawsze porządkiem świata i że Majdan Niepodległości może w dalszej perspektywie mieć z tą niepodległością niewiele wspólnego. Że Rosja jak gdyby nigdy nic, zerowym kosztem przejmie terytorium obcego państwa i uczyni Krym swoją enklawą a świat będzie się temu mógł tylko spokojnie przyglądać.

Geopolityczna układanka na mapie świata, która do tej pory wydawała się stabilna i niepodważalna teraz może w jednej chwili runąć jak domek z kart a ustalony po okresie Zimnej Wojny porządek świata chylić się ku upadkowi. A wszystko to de facto zależy od jednego człowieka, prezydenta Rosji Władimira Putina, który trzyma w garści nie tylko Ukrainę, ale i Europę i cały świat. Od jego jednej decyzji a następnie reakcji na nią może zależeć wszystko. A sankcje, nałożone na Rosję, które rujnują jej gospodarkę, póki co nie okazały się wystarczającym straszakiem dla Putina. To już nie tylko problem ukraińsko-rosyjski, ale także polski, niemiecki, estoński, rumuński czy amerykański.

Katastrofa malezyjskiego Boeinga i śmierć niewinnych ludzi, którzy nie mają z tym konfliktem nic wspólnego pokazała, że sytuacja szybko może wymknąć się spod kontroli a ofiary stają się niejako kartą przetargową w tej rozgrywce. I to ich rodziny są w tym wszystkim poszkodowane najbardziej, obserwując sytuację na miejscu katastrofy i coraz to bardziej mgliste próby znalezienia winnych, którzy, co najgorsze, prawdopodobnie nigdy nie zostaną pociągnięci do jakiejkolwiek odpowiedzialności. To też test na to, co znaczą w dzisiejszych czasach organizacje międzynarodowe, sojusze, gwarancje bezpieczeństwa czy międzynarodowe przyjaźnie i lekcja tego, że nic w życiu nie jest nam dane raz na zawsze.

Problemy Ukrainy to nie jedyny smutny aspekt tego, co dzieje się w dzisiejszym świecie. Nie wydać końca krwawego konfliktu palestyńsko-izraelskiego, rozwiązania problemów w Syrii czy Iraku. A najgorsze jest to, że do konfliktów dochodzi na tle religijnym, co w nowoczesnych społeczeństwach w ogóle nie powinno mieć miejsca, gwarantując pokojowe współistnienie różnych narodów, kultur czy religii.

Po radosnej stronie życia
Ostatnie tygodnie to na szczęście nie tylko smutne wydarzenia. Zakończył się mundial w rozkochanej w futbolu Brazylii. Mundial niezwykły, bo pełen zaskakujących sytuacji. Porażka dotychczasowych Mistrzów Świata i Europy Hiszpanów, faworyzowanych Włochów czy Anglików, klęska Portugalczyków z wielką gwiazdą Christiano Ronaldo w składzie. Rozczarowująca gra Brazylii, która ledwo prześlizgiwała się do kolejnych rund turnieju żeby w końcu ponieść sromotną i upokarzającą klęskę w meczu z Niemcami, jak się potem okazało nowymi Mistrzami Świata.

To także mundial wielkich debiutów i wielkich odkryć, z genialnym Jamesem Rodrigezem na czele, a także dowód na to, że bycie przysłowiowym kopciuszkiem, na którego nikt nie stawia niekoniecznie musi skazywać nas na porażkę. Przykład świetnie grających Chilijczyków czy Kostarykan, którzy zdołali napsuć krwi wielu swoim przeciwnikom, w ostatnim meczu przegrywając w dogrywce tylko o włos i prawie krzyżując szyki faworyzowanym Holendrom. Wreszcie to mundial nieprawdopodobnych emocji i meczów trzymających w napięciu do ostatniej chwili. Niezwykle zaciętych i wyrównanych, o czym świadczy rekordowa chyba liczba starć zakończonych dogrywką.

Wiele działo się także w świecie celebrytów. Najsłynniejsze dziecko świata książę George skończył roczek, Hiszpania zyskała nowego króla, Justin Timberlake nagrał duet z nieżyjącym Michaelem Jacksonem, słynnemu włoskiemu duetowi modowemu Dolce&Gabbana grozi proces o nadużycia podatkowe, w polskim show biznesie zapanował prawdziwy baby boom, Meksykanin wygrał The Voice of Poland, Agnieszka Holland wyreżyseruje kilka odcinków House of Cards, blogerki modowe cieszą się coraz to większą popularnością, ale też zazdrością, gdyż w mediach krążą spekulacje na temat ich dużych zarobków.

To oczywiście nie wszystko, czym żyliśmy przez ostatnie tygodnie, lecz jedynie mały skrawek naszej rzeczywistości.

Obecnie trwają jeszcze wakacje, a więc sezon ogórkowy w mediach w pełni, przynajmniej jeśli chodzi o polską scenę polityczną. Jednak już niedługo, we wrześniu wszystko wróci do „normalności”. Co nas czeka? To na razie wielka niewiadoma. Jedno jest pewne, nie będziemy się nudzić. Będę wnikliwie śledzić to, co przyniesie nam życie, aby potem móc Wam o tym napisać. Zapraszam zatem do odwiedzania mojego bloga.

Pierwszy wpis jest zawsze najtrudniejszy. Uff mam go za sobą.

Miłej końcówki wakacji ;)

Agata Mrowiec
Trwa ładowanie komentarzy...